poniedziałek, 28 marca 2016

Resztki przeszłości.

Korzystając z pięknej pogody postanowiłem uwiecznić te historyczne elementy, które mamy jeszcze do dziś. Jeśli chodzi o wieś Smolno Wielkie, to zabytków praktycznie nie mamy oprócz kościoła ( wcześniej ewangelickiego) z 1854 roku, cmentarza poniemieckiego z najstarszym nagrobkiem rodziny Paelchenów z połowy XIX wieku i to praktycznie wszystko. Mamy jeszcze kilka domów ( gruntownie zresztą odremontowanych)  tzw. szachulcowych z drugiej połowy XIX wieku i to właściwie wszystko. A szkoda... Do lutego 1945 roku istniał tu piękny anglikański pałac, ale w wyniku działań wojennych został spalony i później rozebrany, nad czym bardzo ubolewam...
Podziwiajmy więc urodę naszego kościoła w stylu neogotyckim z wmurowaną wewnątrz płytą ku czci fundatora jeszcze poprzedniego, drewnianego kościoła.






















































































Pięknie odnowiony plac przykościelny.


















Plac przykościelny z tablicą dziękczynną ku czci Ojca Św. Jana Pawła II, w tle odremontowana krypta zapewne z połowy XIX wieku.



















I na koniec kilka zdjęć nagrobka małżeństwa von Einem, ostatnich rezydentów pałacu i majątku w Smolnie.





















Dla przypomnienia- to jest właśnie nagrobek tych ludzi na fotografii. Pani w środku to zapewne ich matka.




niedziela, 13 marca 2016

Powrót do przeszłości...

Postanowiłem przedstawić Wam kilka archiwalnych już zdjęć przedstawiających dawne Smolno Wielkie i jego mieszkańców sprzed kilkudziesięciu lat. Ciekawe, czy rozpoznajecie osoby z tych zdjęć?







sobota, 13 lutego 2016

Wątek chwalimski z czasów wojny.

Znalazłem ciekawy fragment wspomnień znanego fotografa pana Tadeusza Rolke, gdzie wspomina o swym krótkim pobycie na robotach przymusowych w Chwalimiu

" Wywieźli nas na obecne tereny Polski. Pierwszy etap tych okopów jak to się mówiło. Sformowali nas w oddziały. Organizacja była świetna. Oni przecież mieli miliony tych gastarbeiterów, więc i administracja tym się zajmująca była olbrzymia. Myśmy wysiedli na jakiejś stacyjce, która mi nic nie mówiła, i zabrali nas do jakiejś wsi, która mi nic nie mówiła, ale było miasto powiatowe, które się nazywało Zurlichau, to jest Sulechów. To jest ziemia lubuska. Wieś nazywała się Altregen, a w nawiasie "dawniej Chwalin". Pewien miejscowy bauer powiedział mi, że ta wieś znajdowała się 3 kilometry od dawnej polskiej granicy. W latach trzydziestych, kiedy Hitler rozpoczął kolejną falę germanizacji, to nazwę po prostu zmieniono na Altregen. Dziewczyna od której dostawałem kartofle znała nawet kilka słów po polsku, że "koni" to jest Pferd, a "świnia" to Schwein. Pogranicze. Tam kopaliśmy okopy przeciwczołgowe. Bardzo głębokie i bardzo szerokie, takie żeby mógł w nie wlecieć czołg. Jeszcze nie było zimy, jeszcze było czysto, jeszcze było mycie..."

Całość wspomnień dostepna pod adresem-  http://fototapeta.art.pl/2001/trolke.php

środa, 18 listopada 2015

Moje dzieciństwo w Podlegórzu.

Prezentuję wspomnienia Pani Ireny na temat jej dzieciństwa w Podlegórzu. Oceńcie sami- bardzo dobry i ciekawy tekst.

"Maj 1945 rok. Wieś Podlegórz położona na wzgórzu,a u jej podnóża płynie rzeka Obrzyca. Kwitną sady. W powietrzu unosi się zapach kwiatów i słychać brzęczenie pszczół. Jest cudownie.
Wieś opustoszała. Niemcy wyjechali, a ich miejsce zajmowali repatrianci i ludzie z obozów pracy w Niemczech: z Białorusi,Wileńszczyzny, z Poznańskiego. Była to mieszanka, która nie mogła się wzajemnie zaakceptować. Padały przezwiska: „Zabugole,”, „Pyry poznańskie”, „Kaziuki” itp.Z biegiem lat doszło do normalności. Pokolenia młode wymieszały się, a starzy też „przywykli”.
Moja Rodzina po powrocie z niemieckiego obozu pracy również tam osiadła. Mama wdowa, z dwójką dzieci (Ojciec zginął podczas nalotu w Berlinie), pracowała na ośmiohektarowym gospodarstwie. Było Jej bardzo ciężko. Do wszelkich prac polowych należało wynajmować gospodarzy – w zamian za usługi odrabiała przy żniwach i wykopkach. Nie odczuwaliśmy tego, że jesteśmy półsierotami. Na stole był zawsze świeży, pieczony przez Mamę chleb, masełko własnej roboty, świeże jaja. Gorzej było z ubraniem. Trzeba było radzić sobie we własnym zakresie. Z owczej wełny robiono swetry, tkano samodział na płaszcze, kurtki. Z wyprawionych skór szewc szył buty. To na razie wystarczyło– ważna była wolność.
Edukacją mojego brata najczęściej zajmowałam się ja. Mama miała mnóstwo innych obowiązków. Karolek miał trzy latka i wykazywał zdolności muzyczne: lubił śpiewać i „grać” na kawałku drewna, imitującym w jego wyobraźni harmoszkę. Śpiewał nauczoną przeze mnie jeszcze w obozie piosenkę, której treść podam: „U  baora piesek wyje, na śniadanie zjadł pomyje, a na obiad kawał flaka, szczekaj piesku na dojczlaka”.
Interpretacja mojego brata brzmiała następująco: „dupaola pieset wyje, na śniadanie zjadł pomyje, a na obiad tawał flata, szczetajpiestu na dojczlata”. Sąsiedzi dziwili się, przy tym śmiali i bisowali.
Naukę rozpoczęłam w miejscowej szkółce w 1945 roku z nieliczną grupą dzieci w wieku 7-14 lat.
W szkole na parterze znajdowały się dwie klasy lekcyjne,a na piętrze mieszkanie dla nauczyciela. Z pomocy naukowych dostępna była tylko tablicą (gorzej z kredą). Dzieci uczyły się w klasach łączonych. Były to przerośnięte roczniki, w związku z czym trzeba było różnicować program.
Nauczyciele byli niewykwalifikowani, po siedmiu klasach,po kursach przygotowujących do nauczania. Bardzo często zmieniali się. Dzieci były posłuszne. Nie było problemu z dyscypliną. Co pani powiedziała, było „święte”.Z perspektywy lat z niedowierzaniem patrzę, jak głodni byliśmy wiedzy i jak chętnie braliśmy udział w różnych inicjatywach.
Z koleżanką Bronią Jaszewską (obecnie Kubas) organizowałyśmy ogniska, urozmaicone ciekawym programem artystycznym: skecze,piosenki (solo i w duecie). Te „wydarzenia” przyciągały ludzi z całej wsi.Wszystkim się bardzo podobało, a my byłyśmy miejscowymi „celebrytkami”.
Każdego dnia po przyjściu ze szkoły czekały na mnie obowiązki: pasienie krów i opieka nad bratem. Lekcje odrabiało się zwykle wieczorem.
Dzieci na wsi miały mało czasu wolnego. Lepiej było zimą.Zjazdy na sankach z góry, lepienie bałwanów, zabawy na ślizgawkach, to było to,co sprawiało nam największą radość.
Edukację w Podlegórzu zakończyłam na klasie piątej z bardzo dobrym świadectwem. Zaraz po szkole poszłyśmy z koleżankami nad rzekę kąpać i opalać się. Czas wypędzania krów na pastwisko po obiedzie zbliżał się –my jednak zatraciłyśmy się w zabawie. O godzinie piętnastej wróciłam do domu,już od samych drzwi wymachując świadectwem: „popatrz Mamo, jakie mam dobre oceny! Cieszysz się?”
„Bardzo, ale muszę cię ukarać” – powiedziała Mama i zaczęła wymachiwać rózeczką. „Wiedziałaś, że masz przyjść zaraz po rozdaniu świadectw, a ty? Krowy stoją w oborze…”. Przyznałam w duchu Mamie rację.Obowiązki to obowiązki. Należy je wypełniać.
Szóstą klasę przerobiłam indywidualnie w okresie wakacji(dwa miesiące).
Moją nauczycielką była pochodząca z Wielkopolski Pani Maryńczykowa – pedagog z prawdziwego zdarzenia, który zainspirował mnie do dalszej nauki.
Następnie dostałam się do klasy wstępnej (siódmej) LWP wSulechowie. Na tym zakończyło się moje dzieciństwo."

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Supersprzedawca 2015.


Miło nam donieść, że w konkursie organizowanym przez redakcje "Gazety Lubuskiej" pt.

Supersklep - supersprzedawca 2015 (pow. zielonogórski, świebodziński, krośnieński, wolsztyński, nowotomyski)

 bierze udział mieszkanka Smolna Wielkiego, pani Anna Król, którą zapewne większość z nas zna doskonale.Myślę, że wykorzystując łamy mojego bloga, mogę zachęcić Was do głosowania na Panią Anię. Jak na razie nasza sprzedawczyni jest już na 7 miejscu z dorobkiem 1504 głosów, ale mamy nadzieję, że do końca konkursu ( 15 września) zajmie dzięki naszemu glosowaniu, miejsce na podium!
Jak głosować? To bardzo proste! Wystarczy wejść na stronę  konkursu w "GL" pod adresem http://plebiscyty.gazetalubuska.pl/plebiscyt/supersklep-2015-pow-zielonogorski-swiebodzinski-krosnienski-wolsztynski-nowotomyski,27889,t,id.html

a potem pod kandydaturą pani Ani kliknąć opcję "Głosuj", gdzie do wyboru mamy dwie opcje głosowania- poprzez wysłanie smsa ( wysłanie 1 smsa to 10 głosów) lub oddanie pojedynczego głosu tradycyjnie ( trzeba się jednak zarejestrować). Myślę, że to nic skomplikowanego.
Mam nadzieję, że biorąc udział w tym konkursie promujemy też naszą lokalną społeczność i naszą miejscowość. Jeszcze raz zachęcam do udziału w tej zabawie!

 Anna Król, Smolno Wielkie

wtorek, 28 lipca 2015

Pastorowie w parafii Podlegórz.

Dzięki pracy pastora Alberta Petri pt. „Geschichte des Kirchspiels Padligar“ z roku 1880 mam możliwość przedstawienia wykazu pastorów pracujących w parafii Podlegórz ( Padligar) na przestrzeni wieków. Pastor Petri umieścił tu także wykazy nauczycieli z terenu tej parafii. Na pewno jest to unikalny materiał źródłowy, myślę, że nie publikowany szerzej do tej pory...


















Pastorowie w Podlegórzu.



1. Matthias der Dinkende                   |
2. Blasius                                           |           do 1560 roku
3. Matthaus z Głuchowa                     |
4. Jan, polski Edelmann                      |   
5. Johannes, z Czech, przybyły w 1560 r. był tylko pół roku
6. Dawid Korn który był tu 8 lat
7. Christoph Jokisch który był tu 9 lat do 1577 roku
8. Klemens Grachus był tu 4 lata
9. Urbanus Mollerus który jako „vir doctus“ był tu do 1582 roku
10. Georg Klaus który był z Concordii
11.Michael Rosaemontanus ( Rosenberg) z Łużyc, który był tu 6 lat, później w Griesel i Pomorsku ( +1625)
12. Melchior Triebskorn który był tu 13 lat, póxniej został diakonem w Zielonej Górze,   zmarł w wieku 78 lat w r. 1638
13. Martin Andrea z Bobrowic, który był tu w latach  1604-1647 zmarł w 1647 r.
14. Michael Andrea jego syn, był tu  13 lat
15. Michael Andmann który był tutaj tylko 1 rok
16. Martinus Gerasius z Tschaussdorf koło Krosna, po 36 latach posługi kapłańskiej zmarł w r. 1702
17. Tobias Geisler pochodzący z Międzyrzecza, wcześniej prowadził szkoły religijne w Sulechowie i Krośnie, odprawiał nabożeństwa także w języku polskim, zmarł 9.12.1720 r.
18. Christoph Genge, przybył w grudniu 1721 r. odprawiał nabożeństwa także w języku polskim, zmarł 4 listopada 1767 roku w wieku 73 lat i 2 miesięcy.
19. Siegismund Gottlieb Liers przybył z Bytomia na Śląsku, był pastorem w Podlegórzu przez 21 lat aż do swej śmierci 18 grudnia 1789 roku.
20. Gotthilf Friedrich Raettig, przybyły z Sulechowa, był proboszczem do 1791 roku, później był kapelanem księcia Heinricha von Reussa aż do czasu swej śmierci w wieku 53 lat 24 lipca 1813 roku.
21. Heinrich August Leberecht Wiedemann, ur. 22 sierpnia 1780 roku koło Lipska, studiował na uniwersytecie w Wittenbergu, zmarł 27 czerwca 1854 roku, pochowany na cmentarzu w Podlegórzu.
22. Hermann Heinze, urodzony w domu parafialnym w Gersdorf koło Krosna, 30 sierpnia 1821 roku, w latach 1835-41 uczył sie w gimnazjum w Gubinie, studiował teologię na uniwersytetach w Halle i Berlinie, 1 lipca 1855 r. przybył do Podlegórza na zaproszenie księcia Heinricha IV von Reussa i pracował tu jako pastor przez 20 lat, zmarł 22 lutego 1876 roku,
23. Karl Friedrich Albert Petri, ur. 26 września 1839 r. w Wesnig koło Torgau, ustanowiony pastorem w Podlegórzu w 1876 roku, asystent proboszcza z Trzebiechowa- Bolckmanna i Pfitznera z Bukowa,

Pastorowie w XX wieku:

Johannes Lux- 1901-1906
Johannes Zoelsel- 1906- 1913
Gerhard Rothkegel- 1913- 1923
Georg Nehm  - 1923- 1945 ( do czasu przybycia Rosjan do Podlegórza)

Nauczyciele w parafii Podlegórz:

Podlegórz:

Michael Reich, przybył ze Śląska w 1706 roku, uczył do czasu swej śmierci w roku 1713
Johann Wagner, uczył w latach 1717- 1743
Matthaus Brille, uczył do kwietnia 1771 roku
Friedrich Kliche do roku 1794
Johann Friedrich Baech, ur. w 1770 roku przybył z Krosna, skończył seminarium w Sulechowie, zmarł 3 kwietnia 1861 r.
Moritz Ieicke ze Smolna, kantor, organista i nauczyciel, od 20 sierpnia 1818 r. do 1850 roku.

Radowice:

 Robert Freulich, ur. 7 marca 1838 r. w Rau, uczył do 18 lutego 1866 roku. W tamtym czasie w szkole w Radowicach uczyło się 106 dzieci, w tym dwoje katolików,

Ostrzyce:

Johann Friedrich Losch, od listopada 1736 roku,
Martin Menzel, pracował w szkole przez 32 lata do roku 1804
Michael Wabersitzky, pochodzący z Ostrzyc, uczył też w Podlegórzu, pracę w szkole rozpoczął 30 kwietnia 1805 roku, uczył aż do 1 lutego 1848 roku
Ernst Roloff, ur. 17 sierpnia 1812 r. w Bukowie, prace w szkole rozpoczął w 1848 r., później decyzją księcia Heinricha IV von Reussa przeniesiony do pracy w szkole w Głuchowie,
Albert Titze, syn byłego kantora Titze z Trzebiechowa, prace rozpoczął 24 maja 1857 roku, zakończył ją w 1863 roku, kiedy to został przeniesiony do szkoły w Fuerstenberg w Brandenburgii,
Karl Otto Stephan, uczył w szkole w Ostrzycach i w sąsiednim Smolnie do 1864 roku, kiedy to przeniesiono go do Drzewic koło Krosna,
Ernst Kleindienst, ur. 31 maja 1825 roku w Chrumowie koło Krosna, jego dziadkowie byli pochodzenia polskiego, uczył pradopodobnie do 1870 roku.

Głuchów:

Hans Wagner, pracował od 1713 roku,
Johann Lehmann, prowadził stolarskie warsztaty szkolne, zajmował sie letnią szkółką dla dzieci
Johann Rothstock, urodzony w Ostrzycach, w 1816 roku otworzył nową szkołę w Głuchowie, pracował do 1827 roku
Johann Daniel Krause, pracował od października 1826 roku, przepracował w tej szkole 29 lat aż do roku 1856,
Ernst Roloff, pracował także w szkole w Ostrzycach

W szkole w Głuchowie ( połaczonej z Borkami) w najlepszym okresie uczyło się 168 dzieci, w tej liczbie było troje dzieci katolickich z Borek.

 Metryki kościelne z parafii Podlegórz datowane  na dzień 17 marca 1701 roku wspominały o kościele parafialnym. Najciekawszy materiał zawierają jednak informacje o składkach na budowę  kościoła z roku 1744.
Koszt budowy kościoła miał wynieść ponad 2700 talarów, wysokość składki wynosiła wg poszczególnych wsi:
Głuchów 920
Podlegórz 630
Ostrzyce 600
Radowice 540
Borki 50
Pieniądze na budowę zbierali:
Rolnik Jadamowitz z Podlegórza
Ogrodnik Johann Georg Rock z Ostrzyc
Kuśnierz Gottfried Boothe z Radowic
Restaurator Steinsch z Głuchowa
Ważniejsi ofiarodawcy:
Rasebh, Petras, Rochale, Foerster, Gerban, Enge, Baensch- z Podlegórza
Heinrich Stolpe, Gottlieb Stolpe, Johannes Schulz, Gottlieb Schulz, Boothe -z Radowic
Enge, Gross, Petras, Wabersitzky- z Ostrzyc
Kamp- z Borek
Steinsch, Tschammer, Bischeff, Sommer- z Głuchowa.

Wiadomości powyższe pochodzą z pracy pastora Alberta Petri pt. „Geschichte des Kirchspiels Padligar“ z roku 1880.